NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Wystawa NINECZKA I WITKACY – "ZGINIEMY MARNIE OBOJE BEZ SIEBIE..." w Muzeum Tatrzańskim

Muzeum Tatrzańskie
Prezentowane na wystawie fotografie, w większości wykonane przez Witkacego oraz jego przyjaciół – Jadwigę Kępińską, Józefa Głogowskiego, Tadeusza Langiera, Janusza de Beauraina i innych, przedstawiają artystyczne portrety Niny Witkiewiczowej oraz wiele sytuacji z życia małżeństwa Witkiewiczów w Zakopanem, podczas wycieczek w Tatry oraz w mieszkaniu na Brackiej 23 w Warszawie. Tu także z udziałem Witkiewiczów August Zamoyski nakręcił kamerą przywiezioną z Paryża inscenizowane sceny na Moście Poniatowskiego. Wybrany z tych filmów materiał poklatkowy po raz pierwszy prezentowany jest publicznie na wystawie.

WYSTAWA "NINECZKA I WITKACY – ZGINIEMY MARNIE OBOJE BEZ SIEBIE. JADWIGA Z UNRUGÓW I STANISŁAW IGNACY WITKIEWICZOWIE"

Muzeum Tatrzańskie
Galeria Sztuki W. J. Kulczyckich (Droga na Koziniec 8)
Wystawa będzie czynna do 9 października

















Witkacy poznał Ninę Unrużankę jesienią 1922 roku w Zakopanem, gdzie przyjechała z powodu niedomagań płucnych. Poznali się w pracowni wspólnej znajomej Wandy Kosseckiej, projektantki tkanin. Witkiewicz oświadczył się Jadwidze podczas jej kolejnego pobytu w Zakopanem, zaledwie kilka miesięcy później, 10 lutego 1923 roku, w trakcie nocnego spaceru: „Była cudowna, wyiskrzona gwiazdami noc – taka, jakie tylko w Zakopanem bywają. Staś zaproponował mi spacer i poszliśmy w kierunku Kuźnic; pierwsze słowa, które Staś wypowiedział były: »Czy pani zechciałaby zostać moją żoną?«, a po mojej przychylnej odpowiedzi dziękował mi najczulej i zaraz zapytał, czy mi bardzo zależy na tym, aby mieć dzieci, bo on wolałby ich nie mieć, z obawy, że nie byłyby udane, jako że oboje do pewnego stopnia jesteśmy degeneraci. Na tę propozycję też się zgodziłam”.
„To, że Nina nie była młodziutką panną, ale dojrzałą kobietą [prawie trzydziestoletnią] i że nie posiadała żadnego majątku – było dla niego sprawą obojętną. Miała pelerynkę z rudokasztanowatych kręconych włosów i obleczona była w naturalny skórzany kombinezon tak biały (co wówczas było warunkiem kobiecej urody), że aż prawie niebieskawy. Poza tym była bardzo dumna i wyniosła, co też Witkacemu imponowało” – wspominała po latach kuzynka Niny, Magdalena Samozwaniec. Witkacy w dniu zaręczyn miał 38 lat i sam nie był w lepszej sytuacji finansowej – nie posiadał majątku, mieszkał w prowadzonym przez matkę, Marię Witkiewiczową, deficytowym z reguły pensjonacie „Tatry”, zarabiał portretami, ponieważ kompozycje w Czystej Formie nie cieszyły się odpowiednim zainteresowaniem.

Huczne zaręczyny odbyły się w „Ślimakówce”, natomiast ślub, który Witkacy określił jako „potworne (wprost) szaleństwo”, stał się faktem 30 kwietnia 1923 roku. Świadkami byli August Zamoyski i ministrant Tomasz Gąsienica w zastępstwie Tomasza Zana, który nie zrozumiał wysłanego przez Witkacego listu utrzymanego w stylu rozkazów floty, nakazującego stawienie się o godzinie 9 rano na Równi Krupowej w okolicy kościoła parafialnego. Poza świadkami obecna była tylko matka Witkacego, Maria Witkiewiczowa. Obecni zobowiązani zostali do ścisłej tajemnicy. Narzeczonych nie było stać na obrączki. Jadwiga nałożyła obrączkę matki, Witkacy pierścionek, który dostał od siostry ojca, „ciotki Mary”, Marii Witkiewiczówny. Wieczorem najbliższych przyjaciół zaproszono na kolację w restauracji Karpowicza przy Krupówkach. Goście byli w konfuzji – nie wiedzieli, jaki charakter ma przyjęcie. Anna Iwaszkiewiczowa pisała do męża: „nie wolno było składać oficjalnie życzeń i w ogóle trzeba było udawać, że się o niczym nie wie”.
Jadwiga zamieszkała z mężem w pensjonacie „Tatry”. Planowana podróż poślubna do Londynu nie doszła do skutku z przyczyn finansowych.

Po dwóch latach małżeństwa, w końcu marca 1925, Jadwiga podjęła decyzję o opuszczeniu Zakopanego i przeniesieniu się do mieszkania na ul. Brackiej 23 w Warszawie. Witkacy został w Zakopanem. Łożył na utrzymanie żony 200 zł każdego miesiąca, jednak z powodu pogarszającej się sytuacji finansowej Nina w 1933 roku podjęła pracę w Głównym Urzędzie Statystycznym. Początkowo pracowała w Referacie Informacji Statystycznej, po czym awansowała na kierownika Referatu Porównawczej Statystyki Międzynarodowej.
Powodów separacji małżonków było wiele, nie tylko trudny charakter teściowej, którą Nina określiła jako „wścibską i nietaktowną”. Państwo młodzi mieli zupełnie różne doświadczenia, jak i wyobrażenia o małżeństwie. Blisko czterdziestoletni Staś Ignacy przyzwyczajony był do stanu kawalerskiej swobody, której nie chciał się wyrzec. Postawił przed Niną wyzwania, którym, jak się okazało, nie była w stanie sprostać, i których nie potrafiła zaakceptować. Nie wytrzymywała też „piekielnie intensywnego życia” męża.
O poważniejszych powodach nieporozumień Nina napisała po latach: „Kiedy odkryłam, że Staś mnie zdradza, byłam w rozpaczy i zaraz powiedziałam mu o tym, że wiem, i że wobec tego trzeba będzie się rozstać, bo nasze małżeństwo może mieć sens jakiś jedynie przy wzajemnej miłości, wobec tego, że nie mamy ani własnego domu, ani dzieci – tych ogólnie wiążących okoliczności. Długo rozmawialiśmy płacząc oboje, skończyło się na tym, że Staś obiecał mi wierność, bylebym tylko nie opuszczała go, bo – jak się wyraził – żyć beze mnie nie może. Jakiś czas był spokój, ale wkrótce rozpoczęło się wszystko na nowo. Mimo tych zdrad Staś twierdził stale, że mnie kocha i zresztą dawał tego dowody, ale musiał mieć jakąś zmianę, i to z kobietą odczuwającą w pełni rozkosz. I tak to trwało, ale coraz więcej było kobiet w jego życiu, aż wreszcie przestaliśmy być małżeństwem, tylko dobrymi przyjaciółmi. Nastąpiło to, gdy opanowała Stasia całkowicie kobieta [Czesława Oknińska-Korzeniowska], która stała się pośrednio przyczyną jego śmierci. Zaczęło się to – jak zwykle – od zrobienia portretu w 1929 roku…”.
To prawda: Witkacy wchodził w zażyłe wieloletnie przyjaźnie i kontakty uczuciowe z mnóstwem innych kobiet, których psychika fascynowała go do tego stopnia, że stawały się pożądanymi obiektami „psychoanalitycznych” obserwacji i stale ponawianych seansów „obsesyjnego” rysowania, z inicjatywy artysty. Duża część tych niezwykłych portretów pastelowych w typach E, D i C, o szczególnej wartości artystycznej, zrealizowana została poza „Firmą Portretową”, niejako w sytuacjach towarzyskich. Należy podkreślić ten niezmiernie charakteryzujący artystę aspekt jego biografii zarówno osobistej, życiowej, jak i artystycznej, wynikający z namiętności i ciekawości kobiecej natury. Niektórym paniom wykonał dziesiątki portretów, jak Zofii Żeleńskiej, Nenie Stachurskiej, Czesławie Oknińskiej-Korzeniowskiej, Marii Zarotyńskiej czy Ince Turowskiej. O tej ostatniej Witkacy napisał do Niny w czerwcu 1930 roku: „Co robić, że Inka Turowska coraz więcej mi się podoba i boję się, że się zakocham i zrobię jakieś głupstwo. Ach, Nineczko, jak ciężko jest żyć poligamicznemu erotomanowi, to nie wiesz”. Jak wiemy, Witkacy, aczkolwiek żonaty, podjął nawet starania o jej rękę, lecz te zamiary pokrzyżował jego przyjaciel, filozof Jan Leszczyński, żeniąc się w tajemnicy przed nim z atrakcyjną panną.

Każdego roku w czasie martwego sezonu w Zakopanem (wczesna wiosna i jesień), kiedy było mniej zamówień na portrety, Witkacy przenosił się do Warszawy na Bracką. Nina stała się jego pełnomocnikiem – przepisywała na maszynie utwory, robiła korekty artykułów, pośredniczyła w kontaktach z redakcjami czasopism i wydawcami, kontaktowała się z właścicielami jego obrazów wypożyczanych na wystawy. Do Zakopanego przyjeżdżała rzadko (latem lub zimą), mimo licznych zaproszeń męża, który stale jej wyczekiwał.
Witkacy, wdrożony przez swojego ojca do zwyczaju częstego pisania listów, z żoną korespondował niemal codziennie. Donosił Ninie listownie o swoich uczuciach i wielkim przywiązaniu: „Potwornie Cię wprost kocham i tęsknię za Tobą. Nie masz pojęcia, jakie parszywe jest moje życie bez Ciebie”; „Tylko w związku z Tobą można wytrzymać tę pospolitość i marność egzystencji”; „Lepsze jest jednak dla Ciebie życie ze mną, mimo wszystko, niż rozstanie”; „Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz”; „Wiedz, że nie kochałem nikogo prócz Ciebie, a reszta to zabawa"; „Bardzo tęsknię do Twego spokojnego i równego charakteru“; „Ty jesteś jednak moja ostatnia pociecha, bo Ty mnie naprawdę surowo sądzisz, ale i nie wymyślasz zanadto, i uznajesz za to, co jest“ – wyznawał, wikłając się zarazem w niezliczone romanse.
Zachowana obszerna korespondencja, choć niekompletna, zawiera 1278 listów, kartek pocztowych, widokówek, i telegramów i obejmuje cały okres ich małżeństwa. Wydana została w czterech tomach przez Państwowy Instytut Wydawniczy, w latach 2005-2012, w ramach „Dzieł Zebranych S. I. Witkiewicza”, przygotowanych do druku przez śp. Annę Micińską, zaś opracowanych i opatrzonych przypisami przez prof. Janusza Deglera.

Małżeństwo Witkiewiczów trwało aż do samobójczej śmierci Witkacego 18 września 1939 r. choć, jak wspominała Nina, w ostatnich latach przestali być małżeństwem, pozostając bliskimi przyjaciółmi. Nina w ramach mobilizacji wyjechała z GUS-em z Warszawy na początku września 1939 roku. Do końca prosiła, aby Staś pojechał razem z nią: „Ponieważ GUS, w którym pracowałam, zaproponował mi wyjazd z Warszawy na prowincję, prosiłam Stasia, żeby ze mną wyjechał. Nie zgodził się na to, wobec czego ja postanowiłam nie jechać, ale moi przyjaciele z GUS-u twierdzili, że zrobię głupstwo, że Staś obecnie nie będzie zarabiał, wobec czego właśnie ja powinnam jechać, abyśmy mieli z czego żyć. Staś też zresztą mnie namawiał na wyjazd, że będzie o mnie spokojniejszy. Zaopatrzywszy go więc we wszystkie możliwe zapasy, wyjechałam z trzeciego na czwartego, odprowadzona przez Stasia do GUS-u. Tam czekając, aż się wszyscy zbiorą, telefonowałam do niego prosząc, aby przyszedł mnie zabrać do domu, że nie mogę zostawić go samego, ale nie chciał. Okazało się, że już szóstego Staś opuścił Warszawę…”.
Witkiewicz z Czesławą Oknińską-Korzeniowską znalazł się we wsi Jeziory koło Dąbrowicy na Polesiu. Tam 18 września „Ona zażyła sporą dawkę Veronalu, a Staś podciął sobie żyły. […] znaleźli Stasia martwego, leżącego w kałuży krwi, a tę osobę czołgającą się w poszukiwaniu ratunku. Odratowali ją. […] Gdybym ja była ze Stasiem, na pewno nie dopuściłabym do tego, co się stało – niestety nie byłam z nim…” – napisała po latach Nina.
Mieszkanie Jadwigi na Brackiej 23 w Warszawie spłonęło we wrześniu 1939 roku. Wtedy rozpoczęła się jej kilkunastoletnia tułaczka po rodzinie, znajomych, obcych ludziach, pensjonatach, schroniskach, hotelach czy szpitalach, która trwała do 1962 roku, kiedy przydzielono jej kawalerkę na ul. Kruczej 46 w Warszawie. Wdowa po Witkacym borykała się z problemami zdrowotnymi i finansowymi. W czasie wojny Ninie udało się ocalić sporą część rękopisów i korespondencję Witkacego, które w pierwszych dniach września zniosła do znajomego krawca na parter kamienicy na Brackiej 23. W 1944 roku zabezpieczyła je w piwnicy u znajomej na ul. Grójeckiej 40. Kiedy po wojnie zamieszkała w Krakowie, „Od wczesnych godzin rannych siadała do maszyny i przepisywała dziesiątki egzemplarzy różnych sztuk swego męża. Rozsyłała je do teatrów z propozycją umieszczenia ich w repertuarze“. Niestety utwory Witkacego ideowo nie mieściły się w socjalistycznej rzeczywistości. „Toteż przychodzące nieliczne odpowiedzi odmawiały pomocy, posługując się wykrętną argumentacją. Nie zrażała się, nie załamywała. Była niewątpliwie silną osobowością. W dalszym ciągu poświęcała wiele czasu i energii na szeroką korespondencję z ludźmi, którzy mogli jej pomóc w upowszechnieniu dorobku męża, a także odnalezieniu jego zaginionych tekstów” – wspominał mąż kuzynki, Magdaleny Samozwaniec, Zygmunt Niewidowski.

Jadwiga Witkiewiczowa zmarła 28 grudnia 1968 roku w Warszawie. Zgodnie ze swoją wolą została pochowana na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. W połowie lat 80. na jej grobie umieszczono tablicę z brązu o treści: „Ona ocaliła spuściznę literacką St. I. Witkiewicza z pożogi wojennej“.

Prezentowane fotografie, w większości wykonane przez Witkacego oraz jego przyjaciół – Jadwigę Kępińską, Józefa Głogowskiego, Tadeusza Langiera, Janusza de Beauraina i innych, przedstawiają artystyczne portrety Niny oraz wiele sytuacji z życia tej niezwykłej pary w Zakopanem, podczas wycieczek w Tatry oraz w mieszkaniu na Brackiej 23 w Warszawie. Tu także z udziałem Witkiewiczów August Zamoyski nakręcił kamerą przywiezioną z Paryża inscenizowane sceny na Moście Poniatowskiego. Wybrany z tych filmów materiał poklatkowy po raz pierwszy prezentowany jest publicznie na wystawie, natomiast filmy znajdujące się w posiadaniu Muzeum Literatury w Warszawie, zostaną zaprezentowane na wystawie poświęconej Augustowi Zamoyskiemu we wrześniu 2017 roku.

Kapsyda Kobro-Okołowiczowa
Stefan Okołowicz
maj 2016


Wystawa będzie czynna do 9 października

Muzeum Tatrzańskie
Galeria Sztuki W. J. Kulczyckich (Droga na Koziniec 8)
Trwa ładowanie komentarzy...