NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Marzenia do spełnienia

Wcześnie rano na kanale BBC Lifestyle obejrzałam inspirujący odcinek programu pt. „Pogotowie Remontowe”. Nick Knowles wraz ze swoją ekipą Pogotowia Remontowego trafił do Stoke, gdzie z pomocą lokalnej społeczności odnowił zrujnowany dom małżeństwa z trojką małych córek. Ojciec dzieci, Hayden, choruje na nowotwór. Rokowania są złe, stan chorego jest terminalny. Wszyscy mają świadomość, że w remontowanym domu Hayden spędzi ostatnie miesiące swojego życia. Aby ułatwić wykonywanie codziennych czynności choremu, ekipa przystosowała dom - m.in. łazienkę, w której zainstalowano specjalistyczną wannę.

Rodzinę Haydena do programu zgłosiła... pielęgniarka środowiskowa! W remont zaangażowali się sąsiedzi, lokalni przedsiębiorcy. Jedna z właścicielek firmy budowlanej deklarowała postawienie dwupiętrowej dobudówki. Wyznała, że wczoraj dowiedziała się, że ma raka i czeka ją operacja. Nie wie, jak będzie wyglądać jej dalsze życie, ale może mieć wpływ na poprawę losu tej konkretnej rodziny. Prowadzący program zapytał, czy nie musi się w takiej sytuacji zająć sobą. Rezolutnie odpowiada, że dziś będzie wraz ze swoją ekipą na budowie, a za kila dni wróci obejrzeć efekty prac Pogotowia.



Hayden, po obejrzeniu metamorfozy domu powiedział do zebranych wolontariuszy i ekip remontowych: czuje „jakby mój umysł spoczął na wygodnym krześle i mógł w końcu spojrzeć w przyszłość”.

Kilka dni temu na portalu Facebook umieściłam link do artykuły pt. „7 powerful photographs of terminally ill patients living out their final wishes” na portalu upworthy. Artykuł, ilustrowany przejmującymi zdjęciami, opisuje działania holenderskich fundacji spełniających marzenia nieuleczalnie chorych pacjentów. Starszych pacjentów.

I tak dowiadujemy się o spełnionym marzeniu Mario – mężczyzny chorującego terminalnie na raka mózgu, który przepracował ponad 25 lat jako konserwator w ZOO w Rotterdamie. Przed śmiercią chciał odwiedzić Zoo, pożegnać się z kolegami i swoimi futrzanymi przyjaciółmi. Na opublikowanym zdjęciu „ściska się z koleżanką żyrafą”.

Kolejne: marzeniem terminalnie chorej kobiety było zobaczenie ulubionego obrazu Rembrandta. Ekipa to marzenie spełniła – zawiozła chorą do muzeum Rijksmuseum w Holandii.

Inna terminalnie chora, pół roku przebywająca w szpitalu, chciała przed śmiercią wrócić do... własnego domu. Ekipa fundacji spełniła jej wolę – kobieta została na kilka godzin przywieziona do swojego domu – rozglądała się po salonie, prawdopodobnie odtwarzała całą życiową wartość wspomnień.

Pod udostępnionym przeze mnie artykułem komentarz pozostawiła Hania – przyjaciółka chorej na raka Julki. W sprawie przyjaciółki Hania zwróciła się do mnie jakieś dwa lata temu – osobiście przyjechała z Bydgoszczy do Warszawy. Wtedy udało się – znalazłam lekarza, który podjął się leczenia Julki. Hania w swoim komentarzu napisała: „Piękne i piękny tekst. A w Polsce? Jest taka fundacja?”.

Doświadczenia ostatnich lat nauczyło mnie zakładać, że jest i że są tacy niezwykli ludzie. Tyle, że oni nie mówią o tym, co robią głośno i nie pokazują tego wszem i wobec. Oni po prostu działają. Po prostu spełniają marzenia. Osobiście spotkałam taką niezwykłą ekipę w Hospicjum Cordis w Katowicach. Spełniają marzenia na 102! I tych małych i tych dużych.

Dziś, 26 października, marzy mi się, aby w Polsce – jak grzyby po deszczu – powstawały organizacje, które tak jak holenderska Ambulance Wish Foundation będą spełniać marzenia (starszych) chorych na ambulatoryjną skalę! I jasne jest, że to na pewno nie będą partie polityczne! :)

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...